Informacje
Porozumienie energetyczne w Brukseli
piątek, 09 marca 2007
ImageDziś w Brukseli zakończył się szczyt państw Unii Europejskiej dotyczący strategii energetycznej Wspólnoty na najbliższe lata. W celu przeciwdziałania globalnemu ociepleniu klimatu i dania przykładu reszcie uprzemysłowionego świata, władze 27 krajów Unii zobowiązały się do radykalnych cięć w emisji dwutlenku węgla i do trzykrotnie większego wykorzystania odnawialnych źródeł energii.
 
"Polska dążyła wszelkimi siłami, by porozumienie zostało zawarte, a nie było to łatwe - powiedział prezydent Lech Kaczyński na  konferencji prasowej. - Wnioski końcowe są satysfakcjonujące, zdołaliśmy dokonać istotnych zmian". Tak jak chciała Polska ciężar realizacji zobowiązania będzie bowiem mniejszy dla państw, które startują z gorszej pozycji. Limity dla poszczególnych krajów będą "sprawiedliwe i adekwatne" oraz uzgodnione z nimi.

"Szczyt zakończył się pełnym sukcesem. Jestem bardzo zadowolona i szczęśliwa" - cieszyła się kanclerz Niemiec Angela Merkel, która przewodniczyła dwudniowemu spotkaniu unijnych przywódców. "To najważniejszy szczyt, w jakim kiedykolwiek uczestniczyłem, jeśli chodzi o długoterminowe skutki podjętych decyzji" - dodał towarzyszący jej na konferencji prasowej przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso.
 
On i Angela Merkel namówili przywódców do zobowiązania, że do 2020 roku 20 proc. energii zużywanej w Unii będzie pochodziło ze źródeł odnawialnych (obecnie 7 proc.). Emisje dwutlenku węgla do atmosfery mają być do tego czasu mniejsze o 20 proc. w porównaniu z rokiem 1990. UE jest gotowa do redukcji nawet o 30 proc., "jeśli inne rozwinięte kraje zobowiążą się do porównywalnych redukcji emisji". 10 proc. paliw zużywanych w transporcie będą stanowiły biopaliwa. "Te cele są ambitne i wiarygodne" - oświadczyła niemiecka kanclerz.

Najwięcej kontrowersji budziła propozycja wiążącego charakteru celu dotyczącego udziału energii odnawialnej. Jego realizacja może okazać się niezwykle kosztowna dla takich krajów, jak Polska, których energetyka opiera się na "brudnym" węglu. Na razie tylko 3,9 proc. energii w Polsce pochodzi ze źródeł odnawialnych - głównie z elektrowni wiatrowych i wodnych.

Tuż po wakacjach Komisja Europejska ma przedstawić propozycję dyrektywy, która pozwoli wdrożyć polityczne zobowiązanie w życie. Barroso przyznaje, że ustalanie limitów dla poszczególnych krajów będzie trudnym procesem z prawnego i politycznego punktu widzenia. Ile byłoby to dla Polski? Obecne rządowe cele mówią o 5,5 proc. energii odnawialnej, a prognozy możliwości w roku 2020 to "w najlepszym razie" 9-10 proc.

"Żaden kraj nie zostanie zmuszony do przyjęcia planu bez swej zgody" - podkreślił prezydent Kaczyński. To samo oświadczył Barroso, ale od razu dodał: kiedy narodowe plany już zostaną przyjęte, do ich egzekwowania Komisja Europejska będzie mogła użyć wszelkich dostępnych instrumentów prawnych, włącznie z pozwaniem państwa do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.

Ile Unię Europejską będzie kosztowało przyjęcie tak ambitnych celów? "Nie potrafię tego powiedzieć" - odparła szczerze Angela Merkel. Z pomocą pospieszył jej przewodniczący Barroso: "Wzięliśmy po uwagę koszty zaniechania koniecznych działań. Decyzja wynika ze zbilansowania zysków i strat" - powiedział. Wiążący cel ma być impulsem do inwestowania w badania i rozwój oraz do promowania innowacji.

Polska cieszy się z uwzględnienia we wnioskach końcowych szczytu kilku jej postulatów. "Osiągnęliśmy sukcesy związane z tym, że nieco większy nacisk został położony na aspekt związany z bezpieczeństwem energetycznym i solidarnością" - powiedział Kaczyński.

Podkreślił, że dla Polski szczególnie ważne są zapisy, które przewidują po 2012 roku uwzględnianie powierzchni lasów w obliczaniu kwotowych praw do emisji dwutlenku węgla w UE. Komisja Europejska ma włączyć lasy jako tzw. jednostki pochłaniające do unijnego systemu handlu emisjami. Kraje mogłyby część swoich emisji kompensować obliczoną według specjalnych wzorów ilością CO2, jaką pochłaniają ich lasy. Co więcej, właściciele terenów leśnych (czyli w Polsce głównie Lasy Państwowe) mogliby sprzedawać prawa do dodatkowych emisji firmom, które wyczerpały przyznane im limity.

Więcej: PAP Nauka w Polsce