|
Polski z Unią spór o emisje |
|
czwartek, 08 luty 2007 |
 Polska chce, by w latach 2008 - 2013 roczny limit emisji dwutlenku węgla wyniósł prawie 280 mln ton. To o 75 mln ton więcej, niż wynosiła emisja przemysłu w 2005 roku. Tymczasem Bruksela chce zmniejszyć limity emisji dwutlenku węgla dla naszego przemysłu aż o 30 proc. Osiągniecie takich poziomów będzie możliwe tylko poprzez zmniejszenie produkcji wielu polskich przedsiębiorstw.
Komisja Europejska uznała polskie żądania za zbyt wygórowane i może zmniejszyć uprawnienia dla naszych przedsiębiorstw aż o 30 proc. W efekcie limity dla całego polskiego przemysłu byłyby jeszcze niższe niż obecnie. - Wyższe uprawnienia do emisji są potrzebne naszej gospodarce, by mogła się dynamicznie rozwijać - przekonywał na wczorajszej konferencji prasowej minister środowiska Jan Szyszko. Na obniżeniu pułapów emisji straciłoby kilka branż polskiego przemysłu. - Dla nas mniejsze limity emisji dwutlenku węgla oznaczają ograniczenie produkcji - twierdzi Jolanta Kapuścińska, dyrektor biura Związku Pracodawców Ceramiki Budowlanej i Silikatów. - Produkcja i sprzedaż ceramiki wzrosły w ubiegłym roku o 30 proc, a rok 2005, który bierze pod uwagę Bruksela, był pod tym względem bardzo niekorzystny - dodaje. Prawie 80 proc. uprawnień do emisji przypada na branżę energetyczną i ciepłownictwo. Pozostałe 20 proc. głównie na cementownie, sektor stalowy, chemiczny, ceramiczny, papierowy, paliwowy i huty szkła. Większość z tych branż w ubiegłym roku dynamicznie się rozwijała. Tylko produkcja stali i cementu wzrosła w 2006 r. o ok. 20 proc. - Jeśli będziemy musieli ograniczyć produkcję szkła czy mączki wapiennej, to te towary przyjadą do nas z innych krajów, np. Chin, a to nie doprowadzi do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych w skali światowej - wskazuje Tomasz Chruszczow, dyrektor Forum Opakowań Szklanych.
Więcej: Rzeczpospolita |